Wojna z Iranem chwilowo zagłuszyła w mediach "pliki/dokumenty" Epsteina, ale nie podniosła notowań Dyniowatego w społeczeństwie. Dostarczyła nawet nowej linii do atakowania go, bo ludzie zaczęli pytać, czy Barron (najmłodszy syn Dyniowatego) pójdzie walczyć.
Administracja Wielkiego Grubego Pana nijak nie umie spójnie wyjaśnić czemu do tej wojny doszło i ludzie to widzą.
Mamy potwierdzone doniesienia, że oficerowie średniego szczebla (mowa o pułkownikach głównie) wmawiali swoim podwładnym, że celem wojny jest... przyspieszenie powtórnego nadejścia Chrystusa albo Armageddonu. No ale religijny fanatyzm to podobno tylko w kraju ajatollahów istnieje.
Czy ta wojna może się stać "3 dniową specjalną" dla USA? Owszem, tak. Ale będzie też wtedy tym samym dla ludności Iranu, a dla irańskich Kurdów już się proponuje rolę DRŁ/ŁRL, z całym "dobrodziejstwem" pełnienia tej funkcji.
Konflikf ten w dodatku przynosi same szkody i koszty dla krajów NATO i nijak pozytywnie nie wpływa na sytuację Ukrainy w jej obronie przed moskalskim najazdem.
Czy ciekawe czasy mogły by się już skończyć? Bo dla mnie trwają od 1989 roku i końca ich nie widać...
Typowe dla polskiego prowojennego kościoła "niesprowokowanej" wojny - najważniejszą kwestią nie jest dążenie do pokoju, tylko na ile kolejne konflikty przeszkadzają w dozbrajaniu kijowskiej proxy NATO.
Ten konkretny konflikt zagraża bezpieczeństwu Polski - Francuzi zdecydowali o przesunięciu ich lotniskowca z okolic Bałtyku na Morze Środziemne.
Oraz owszem, wbrew bajkom wciskanym przez coponiechtórych komentatorów wojna z Iranem nijak nie poprawia sytuacji Ukrainy ani nie pogarsza sytuacji Rosji.
Jest cień szansy, że może poprawić sytuację Armenii, bo rzekomo doszło do uderzeń irańskich na Azerbejdżan i podobno Azerowie są nakłaniani do zostania lądową częścia ataku na Iran.
Zagraża bezpieczeństwu, bo polscy rządzący to podżegacze wojenni, w retoryce nawet gorsi niż rządy Niemiec, Francji i UK, liczący że zza pleców Ameryczki będą mogli szczekać na Rosję i fantazjować głośno o jej rozbiciu na kawałki. Atakowane właśnie bazy pokazują, ile są warte realnie te mrzonki, że "nikt nie odważy się zaatakować bazy USA".
Wiara w euromilitaryzm mający być niezależnym od USA, to jeszcze większa naiwność, bo większość broni i tak jest produkowana w USA, albo w koncernach kapitałowo zależnych od USA tak jak niemiecki Rheinmetall.
Alternatywą jest odrzucenie i osłabienie polskiego militaryzmu, a nie rusofobiczne machanie szabelką.
Jeszcze w 2013 Sołowjow mówił, że każdy kto nawołuje do konfliktu na linii Rosja-Ukraina powinien być uznany za najgorszego zbrodniarza. A już w nocy z 11 na 12 kwietnia 2014 rosyjscy agenci, pod kierownictwem Girkina, przekroczyli rosyjsko-ukraińską granicę i ruszyli w kierunku Słowiańska.
No ale to przecież "kolechtywny zahud" sprowokował Słońce Ludzkości i Pierwszego Pacyfistę Świata do podpalenia Ukrainy. Sam z siebie nigdy by Władimir Władymirowicz tego nie zrobił. To go "pszecierz" odróżnia od Donalda Fredowicza!
Miałem nadzieję, że doczekam upadku francuskiego imperium nad krajami Afryki. Wychodzi jednak, że szybciej imperializm zdechnie w USA i Rosji. Jedyne co mnie ciekawi, to co stanie z terytoriami USA, które nie zostaną dołączone do Kanady i Meksyku. Może Kuba obejmie protektoratem Florydę? Tam jest dużo domów spokojnej starości a Kuba ma dobrze wyszkolony personel medyczny, więc może zdecydować się na taki humanitarny uczynek.
Ktoś tu zapomniał o agresji Kijowa na Donbas i Ługańsk z udziałem lotnictwa, zwanej eufemistycznie "operacją antyterrorystyczną", czy o Victorii Nuland znającej skład pomajdanowego rządu jeszcze przed demonstracjami. Zatem tak, zachód sprowokował i jest współwinny wybuchu tej wojny i jej podsycania po dziś dzień. Nawet niespecjalnie z tym się kryje, ale to polski prowojenny kościół stara się wypierać.
Co za zaskoczenie, że wyścig zbrojeń prowadzi do wojen i kolejnych poziomów eskalacji. Szkoda, że w kwestii wojny NATO-Rosja ukraińskimi rękami NATO-lewica nie wykazuje nawet grama rozsądku i ciągnie się w ogonie propagandy Sikorskiego.
W starciu USA & Izrael vs Iran już upadł jeden z dogmatów polskich militarystów, zgodnie z którym pozwalanie USA na stacjonowanie wojsk i budowanie instalacji wojskowych, to gwarancja bezpieczeństwa.
nawet strzelanie w szkoły przestali próbować jakkolwiek uzasadniać, issraelska specjalność. sekretarz wojny w siódmym niebie, może sobie grać w cywilizację V na żywo zabijając prawdziwych ludzi, co za zjeby
Osobiście sądziłem, że po upadku rosyjskiego imperializmu pierwszy upadnie imperializm framcuski. Ale jeżeli imperializm Wielkiego Buraka, przepraszam, Brata leci na ryj tak bardzo, że może sobie swój zakuty baniak rozbije, to nie zamierzam po nim płakać.
Widać, że ludziom na Zachodzie się mocno oczy pootwierały. Hiszpania nie zamierza pomóc USA wcale i dziwne jest tylko to, że jako jedyni wyciągnęli jedyne słyszne wnioski z wojny w Iraku. Wielka Brytania owszem, użyczyła lotniska ns Cyprze, ale nie kwapi się zrobić nic więcej. Francuzi przesunęli lotniskowiec na Morze Środziemne, ale głośno mówią, że tylko do ochrony a nie, brońcie bogowie, do ataku.
Najsmutniejsze jest dla mnie to, że obie agresje, rosyjska na Ukrainę i izrealsko-usańska na Iran, dowiodły jednego - lepiej mieć broń jądrową niż jej nie mieć.
To dowodzi jedynie twojego zaczadzenia militaryzmem i wyścigiem zbrojeń. Izrael ma broń jądrową i jakoś nie to nie odstrasza Iranu czy nawet Hutich. Także rosyjski arsenał nuklearny (ponoć największy na świecie) nie odstrasza NATO przed próbami ekspansji na wschód.
Jak dotąd ani Rosja nie zaatakowała USAi ani USA nie zaatakowały Chin. Nawet Indie z Pakistanem czy Chiny z Indiami utrzymują konfrontacje między sobą na poziomie konwencjonalnym.
Nie założyłbym się, że Rosja ma największy arsenał nuklearny. Mieli zdecydowanie mniej głowic niż USA i możliwe, że nawet pomimo ostrej redukcji usańskiego arsenału nadal mają ich mniej. Jasne, pewnie o sztuki a nie setki mniej, ale nie ma pewności.
Nie da się użyć broni nuklearnej w starciu z o wiele mniejszym wrogiem. Nikt nie strzela z pistoletu do komarów albo z haubic do nornic czy kretów.
Rosja też nie użyła atomówek przeciw Czeczenii, Gruzji i, jak dotąd, przeciw Ukrainie. Co dowodzi, że niezależnie od tego jak bardzo jej kierownictwo oderwało się od obiektywnej rzeczywistości, to jednak nie straciło rozsądku kompletnie.
I tak docieramy do problemu - obawiam się, że trumpowskie USA może być pierwszym państwem, które nie sprowokowane użyje atomówek. Nie pierwszym w ogóle, ale Putin może się tłumaczyć kolejnymi "czerwonymi liniami". Za to Trump wygląda na takiego, co może jebnąć atomem, bo Iranczycy nie chca sie z nim bawić.
Jak najbardziej się da i jedyne 2 przypadki użycia broni atomowej były właśnie takie - niesprowokowane i wobec dużo słabszego wroga, który i tak skapitulowałby do końca 1945, co przyznał nawet raport amerykańskiej komisji. Bajka o trudnym do pokonania fanatyzmie Japończyków jest po to, by przykryć fakt, że obawiano się zbyt znaczących sukcesów Armii Czerwonej, która zgodnie z umową 2 dni później weszła do Mandżurii jak w masło.
Zgodzę, że dzisiejszych rządzących USA i Izraelem stać na ponowny atak tego typu.
Wojna z Iranem chwilowo zagłuszyła w mediach "pliki/dokumenty" Epsteina, ale nie podniosła notowań Dyniowatego w społeczeństwie. Dostarczyła nawet nowej linii do atakowania go, bo ludzie zaczęli pytać, czy Barron (najmłodszy syn Dyniowatego) pójdzie walczyć.
Administracja Wielkiego Grubego Pana nijak nie umie spójnie wyjaśnić czemu do tej wojny doszło i ludzie to widzą.
Mamy potwierdzone doniesienia, że oficerowie średniego szczebla (mowa o pułkownikach głównie) wmawiali swoim podwładnym, że celem wojny jest... przyspieszenie powtórnego nadejścia Chrystusa albo Armageddonu. No ale religijny fanatyzm to podobno tylko w kraju ajatollahów istnieje.
Czy ta wojna może się stać "3 dniową specjalną" dla USA? Owszem, tak. Ale będzie też wtedy tym samym dla ludności Iranu, a dla irańskich Kurdów już się proponuje rolę DRŁ/ŁRL, z całym "dobrodziejstwem" pełnienia tej funkcji.
Konflikf ten w dodatku przynosi same szkody i koszty dla krajów NATO i nijak pozytywnie nie wpływa na sytuację Ukrainy w jej obronie przed moskalskim najazdem.
Czy ciekawe czasy mogły by się już skończyć? Bo dla mnie trwają od 1989 roku i końca ich nie widać...
Typowe dla polskiego prowojennego kościoła "niesprowokowanej" wojny - najważniejszą kwestią nie jest dążenie do pokoju, tylko na ile kolejne konflikty przeszkadzają w dozbrajaniu kijowskiej proxy NATO.
Ten konkretny konflikt zagraża bezpieczeństwu Polski - Francuzi zdecydowali o przesunięciu ich lotniskowca z okolic Bałtyku na Morze Środziemne.
Oraz owszem, wbrew bajkom wciskanym przez coponiechtórych komentatorów wojna z Iranem nijak nie poprawia sytuacji Ukrainy ani nie pogarsza sytuacji Rosji.
Jest cień szansy, że może poprawić sytuację Armenii, bo rzekomo doszło do uderzeń irańskich na Azerbejdżan i podobno Azerowie są nakłaniani do zostania lądową częścia ataku na Iran.
Zagraża bezpieczeństwu, bo polscy rządzący to podżegacze wojenni, w retoryce nawet gorsi niż rządy Niemiec, Francji i UK, liczący że zza pleców Ameryczki będą mogli szczekać na Rosję i fantazjować głośno o jej rozbiciu na kawałki. Atakowane właśnie bazy pokazują, ile są warte realnie te mrzonki, że "nikt nie odważy się zaatakować bazy USA".
Wiara w euromilitaryzm mający być niezależnym od USA, to jeszcze większa naiwność, bo większość broni i tak jest produkowana w USA, albo w koncernach kapitałowo zależnych od USA tak jak niemiecki Rheinmetall.
Alternatywą jest odrzucenie i osłabienie polskiego militaryzmu, a nie rusofobiczne machanie szabelką.
Jeszcze w 2013 Sołowjow mówił, że każdy kto nawołuje do konfliktu na linii Rosja-Ukraina powinien być uznany za najgorszego zbrodniarza. A już w nocy z 11 na 12 kwietnia 2014 rosyjscy agenci, pod kierownictwem Girkina, przekroczyli rosyjsko-ukraińską granicę i ruszyli w kierunku Słowiańska.
No ale to przecież "kolechtywny zahud" sprowokował Słońce Ludzkości i Pierwszego Pacyfistę Świata do podpalenia Ukrainy. Sam z siebie nigdy by Władimir Władymirowicz tego nie zrobił. To go "pszecierz" odróżnia od Donalda Fredowicza!
Miałem nadzieję, że doczekam upadku francuskiego imperium nad krajami Afryki. Wychodzi jednak, że szybciej imperializm zdechnie w USA i Rosji. Jedyne co mnie ciekawi, to co stanie z terytoriami USA, które nie zostaną dołączone do Kanady i Meksyku. Może Kuba obejmie protektoratem Florydę? Tam jest dużo domów spokojnej starości a Kuba ma dobrze wyszkolony personel medyczny, więc może zdecydować się na taki humanitarny uczynek.
Ktoś tu zapomniał o agresji Kijowa na Donbas i Ługańsk z udziałem lotnictwa, zwanej eufemistycznie "operacją antyterrorystyczną", czy o Victorii Nuland znającej skład pomajdanowego rządu jeszcze przed demonstracjami. Zatem tak, zachód sprowokował i jest współwinny wybuchu tej wojny i jej podsycania po dziś dzień. Nawet niespecjalnie z tym się kryje, ale to polski prowojenny kościół stara się wypierać.
Sprawdź daty i przestań dawać robić z ciebie durnia.
Serio, sprawdź daty.
Co za zaskoczenie, że wyścig zbrojeń prowadzi do wojen i kolejnych poziomów eskalacji. Szkoda, że w kwestii wojny NATO-Rosja ukraińskimi rękami NATO-lewica nie wykazuje nawet grama rozsądku i ciągnie się w ogonie propagandy Sikorskiego.
W starciu USA & Izrael vs Iran już upadł jeden z dogmatów polskich militarystów, zgodnie z którym pozwalanie USA na stacjonowanie wojsk i budowanie instalacji wojskowych, to gwarancja bezpieczeństwa.
nawet strzelanie w szkoły przestali próbować jakkolwiek uzasadniać, issraelska specjalność. sekretarz wojny w siódmym niebie, może sobie grać w cywilizację V na żywo zabijając prawdziwych ludzi, co za zjeby
pomarańczowy wjeżdża na białym koniu i ratuje rozpierdalającą się petrodolarową gospodarkę rosyjską. zajebiście.
Osobiście sądziłem, że po upadku rosyjskiego imperializmu pierwszy upadnie imperializm framcuski. Ale jeżeli imperializm Wielkiego Buraka, przepraszam, Brata leci na ryj tak bardzo, że może sobie swój zakuty baniak rozbije, to nie zamierzam po nim płakać.
Widać, że ludziom na Zachodzie się mocno oczy pootwierały. Hiszpania nie zamierza pomóc USA wcale i dziwne jest tylko to, że jako jedyni wyciągnęli jedyne słyszne wnioski z wojny w Iraku. Wielka Brytania owszem, użyczyła lotniska ns Cyprze, ale nie kwapi się zrobić nic więcej. Francuzi przesunęli lotniskowiec na Morze Środziemne, ale głośno mówią, że tylko do ochrony a nie, brońcie bogowie, do ataku.
Najsmutniejsze jest dla mnie to, że obie agresje, rosyjska na Ukrainę i izrealsko-usańska na Iran, dowiodły jednego - lepiej mieć broń jądrową niż jej nie mieć.
To dowodzi jedynie twojego zaczadzenia militaryzmem i wyścigiem zbrojeń. Izrael ma broń jądrową i jakoś nie to nie odstrasza Iranu czy nawet Hutich. Także rosyjski arsenał nuklearny (ponoć największy na świecie) nie odstrasza NATO przed próbami ekspansji na wschód.
Jak dotąd ani Rosja nie zaatakowała USAi ani USA nie zaatakowały Chin. Nawet Indie z Pakistanem czy Chiny z Indiami utrzymują konfrontacje między sobą na poziomie konwencjonalnym.
Nie założyłbym się, że Rosja ma największy arsenał nuklearny. Mieli zdecydowanie mniej głowic niż USA i możliwe, że nawet pomimo ostrej redukcji usańskiego arsenału nadal mają ich mniej. Jasne, pewnie o sztuki a nie setki mniej, ale nie ma pewności.
Nie da się użyć broni nuklearnej w starciu z o wiele mniejszym wrogiem. Nikt nie strzela z pistoletu do komarów albo z haubic do nornic czy kretów.
Rosja też nie użyła atomówek przeciw Czeczenii, Gruzji i, jak dotąd, przeciw Ukrainie. Co dowodzi, że niezależnie od tego jak bardzo jej kierownictwo oderwało się od obiektywnej rzeczywistości, to jednak nie straciło rozsądku kompletnie.
I tak docieramy do problemu - obawiam się, że trumpowskie USA może być pierwszym państwem, które nie sprowokowane użyje atomówek. Nie pierwszym w ogóle, ale Putin może się tłumaczyć kolejnymi "czerwonymi liniami". Za to Trump wygląda na takiego, co może jebnąć atomem, bo Iranczycy nie chca sie z nim bawić.
Jak najbardziej się da i jedyne 2 przypadki użycia broni atomowej były właśnie takie - niesprowokowane i wobec dużo słabszego wroga, który i tak skapitulowałby do końca 1945, co przyznał nawet raport amerykańskiej komisji. Bajka o trudnym do pokonania fanatyzmie Japończyków jest po to, by przykryć fakt, że obawiano się zbyt znaczących sukcesów Armii Czerwonej, która zgodnie z umową 2 dni później weszła do Mandżurii jak w masło.
Zgodzę, że dzisiejszych rządzących USA i Izraelem stać na ponowny atak tego typu.
I od tamtego czasu nikt, kto uzyskał atomówki ich nie użył.
Ale najbliżej ich użycia był właśnie Izrael.