Daleko od noszy
Głupio wyszło. Za wcześnie zrobiłem na kanale film o publicznej ochronie zdrowia i za wcześnie wysłałem tekst na ten temat do Krytyki, bo dziś poleciały takie dwa newsy, że aż szkoda, że nie mogłem ich tam zawrzeć.
Rzeczpospolita napisała dziś, że od pierwszego stycznia zamknięto w Polsce już 18 oddziałów ginekologiczno-położniczych. Natomiast cały artykuł jest w tonie korporacyjno-libkowo-uspokajającym, może i system ochrony zdrowia się zwija, ale jedyne, co macie na te słowa pomyśleć, to “nature is healing”.
Znalazło się tam na przykład zdanie, które powinno brzmieć znajomo dla każdego, kto choć raz został wyjebany z korporacji.
“(...) proces optymalizacji liczby miejsc do porodów postępuje od kilku lat.”
Optymalizacji, rozumiecie. Nie zwijamy oddziałów, my je optymalizujemy xD
Jeszcze taki fragment mi się podoba:
“– Osobiście nie jestem zwolennikiem tworzenia pokojów narodzin. Jeżeli likwiduje się salę porodową w szpitalu, to dla wszystkich, szczególnie dla ciężarnych i ich najbliższych, powinno być jasne, że w tym szpitalu nie ma takiej sali. Powinna być informacja, gdzie jest najbliższa – komentuje prof. Oszukowski.”
Słuchajcie, ja to bym dał w ogóle takie tabliczki, jak są na osiedlach o graniu w piłkę. Że zakaz. “Zakaz rodzenia w lokalu i jego obrębie”. I git.
A najlepsza w całym artykule jest jego końcówka, teraz zapnijcie pasy, bo was wytelepie:
“Dlaczego ciężarne podróżują nawet po kilkaset kilometrów, żeby wydać dziecko na świat? Kobiety w ciąży głosują nogami; placówki o najwyższym standardzie opieki okołoporodowej i wysokim poziomie referencyjności nie narzekają na brak pacjentek. A tam, gdzie kobiety nie chcą rodzić, ktoś ostatecznie gasi światło.”
Bo to rynek zweryfikował xD Głosowanie macicami. Skoro tak jest, to tak już musi być.
Albo inaczej: zwijanie porodówek to jest wasza wina. Tak samo jak brak transportu publicznego w Pierdzikowicach Dolnych. Nie jeździliście, zagłosowaliście nogami, czy tam czym, przestało się opłacać i koniec. Gdybyście jeździli, to by były autobusy, gdybyście rodziły, to by były porodówki. A jak były, to nie było komu. Więc nie ma co jęczeć teraz.
A ten drugi news, to z kolei Rynek Zdrowia. Piszą, że jest taki pomysł, żebyś dał piątaka za każdą poradę lekarską albo hospitalizację. Kurczę, gdyby tylko były jakieś takie opłaty, które wszyscy mogliby dorzucać do jakiejś jednej puli i z tego finansować szpitale...
A wiecie, co jest źródłem tego pomysłu? Otóż do Ministerstwa Zdrowia wpłynęła w tej sprawie petycja (!) obywatelska (!!!).
Cytat:
“Autor petycji prosi o udoskonalenie systemu prawnego w tym zakresie i proponuje:
np. porady (150 000 x 5 zł = 750.000 zł),
np. hospitalizacje (40 000 x 5 zł = 200 000 zł),
np. składki personelu (2 000 x 12 x 5 zł = 120 000 zł).
Dalej wskazuje, że w 3 lata szpital mógłby zainwestować zebrane w ten sposób pieniądze w zakup otwartego rezonansu, spłatę pożyczki lub dotacji na rzecz rezonansu otwartego.”
No, to trzymajcie się tam zdrowo, kochani, i starajcie się nie chorować. Chyba, że was stać, elo.



Optymalizacja jest optymalizacja może usuńmy wszystkie porodówki i zostawmy tylko w Warszawie albo Krakowie i tam zbudujmy tyle żeby wystarczyło dla każdego osiągniemy idealną ilość łóżek na potrzeby porodów w Polsce a to że jest tylko jedno miasto w którym się da rodzic normalnie to nie ma znaczenia jest zobtymalizowane w skali całego kraju
Nie wiarygodne w ministerstwie chyba myślą że grają sobie w grę strategiczną
Teraz kobiety będą optymalizować ilość porodów w zależności od dostępu do porodówek? Tak to można nazywać, prawda?